Tumblelog by Soup.io
Newer posts are loading.
You are at the newest post.
Click here to check if anything new just came in.
Nie każdy zasługuje, żeby wiedzieć kim naprawdę jesteś. Pozwól im krytykować tego za kogo Cię mają.
— znalezione (via dametaswift)
Reposted frommakswilczur makswilczur
8228 04b2
Reposted frommakswilczur makswilczur
nie mam pojęcia, co ktoś mógłby we mnie pokochać.
Reposted fromnotenough notenough viazzuuoo zzuuoo
- Chciałabym móc powiedzieć "miło było Cię poznać". - podała mu dłoń. 
- A co, uważasz to za błąd?
- Nie, uważam, że nigdy tak naprawdę się nie poznaliśmy. I to uważam za błąd.
- Ja Cię bardzo dobrze znam.
- Nie znasz, gdybyś mnie znał taką jaką jestem naprawdę to nie musiałbyś już i nie chciałbyś poznawać innych kobiet.
— słowem w sedno
Reposted fromohhh ohhh vianoirceur noirceur
nie umiem z ciebie zrezygnować i to jest jak nóż w serce, który sama sobie wbijam coraz mocniej, a kiedy już mocniej się nie da wyciągam i wbijam w kolejne miejsce
— czasem w nocy myślę, zamiast spać /dontforgot, m.
Reposted fromdontforgot dontforgot viadepresja depresja
Nie mam już siły żebrać o Twoją uwagę.
— moje
Wiesz co? Nigdy nie zdawałam sobie sprawy, jak kurewsko wyczerpujące jest znać Ciebie
— SKINS
Reposted fromwhaaaat whaaaat viaawaken awaken
Dwa razy kochałem - pomyślałem, zamykając oczy i kładąc głowę na cienkiej poduszce wznoszącej się na cztery, pięć centymetrów nad materacem. Dwa razy kochałem i dwa razy miłość mnie zniszczyła.
— John Boyne
Reposted fromwiecznosci wiecznosci viaawaken awaken
Czuje się samotna. Dziwne, bo cały dzień spędziłam ze znajomymi. Dziwne, bo piszę to siedząc obój dobrego kumpla. Jednak wiem, że jestem samotna. Czuje pustkę.
Pewnego dnia wszystko będzie miało idealny sens. Teraz, śmiej się z niejasności, uśmiechaj przez łzy i pamiętaj, że wszystko dzieje się z jakiegoś powodu.
— Naomi Campbell
nie mam pojęcia, co ktoś mógłby we mnie pokochać.
6827 2dbe
Reposted fromtfu tfu viapirania pirania
Pragniemy stabilizacji, a marzymy o szaleństwie i życiu chwilą. Kiedy mamy jedno, tęsknimy za drugim. Gdy mamy to drugie, tęsknimy za pierwszym. Zawsze niespełnieni, zawsze rozdarci, zawsze nieszczęśliwi i potwornie marudni.
— Piotr C "BRUD"
Zmieniłeś się... Wolałam cię tamtego, innego, którego poznałam, o którym Ty sam już zapomniałeś, a którym jeszcze tak niedawno byłeś.  Wolałam cię kiedy mówiłeś mniej, ale mądrzej. Kiedy żartowałeś bardzo rzadko, ale te żarty rozbawiały wszystkich. Kiedy twój język był wyszukany, elegancki, czysty, a nie przepełniony wulgaryzmami i przekleństwami. Kiedy siedząc w restauracji rozmawiałeś ze mną, a nie siedziałeś cały czas z nosem w telefonie. Kiedy pisałeś ze mną 'ot, tak', bo dobrze się nam rozmawia, a nie kiedy potrzebujesz koła ratunkowego. 
Taki byłeś kiedy jeszcze nie przyjaźniłeś się z nią. Oddaj mi tamtego siebie.
Bo taki ty to już nie ty.
I choć wciąż zależy mi na tobie to już cię nie lubię.
 
— wetryagain.soup.io z serii: co myślę, a czego nigdy nie powiem
Reposted fromwetryagain wetryagain viaaynis aynis
Kiedy ktoś ci mówi, że nie chce już od ciebie niczego, to znaczy, że wcześniej chciał wszystkiego.
— Bezimienna
Kobiety od zawsze bagatelizują własne potrzeby i ignorują swój ból. Nieustannie stosujemy wobec siebie inną miarę. Stawiamy siebie na ostatnim miejscu. Nikogo innego nie traktujemy tak fatalnie jak siebie.
— Regina Brett, Jesteś cudem
Reposted frombeltane beltane viaschizofreniczna schizofreniczna
Potrzebny mi ktoś, kto przyjmie mnie razem z tym wszystkim. Kto powie do mnie ‘Mała’ i pozwoli mi taką być. Kto powie ‘puść te wszystkie sznury, którymi się splątałaś’ i one puszczą. Kto powie ‘jestem’ i naprawdę tu będzie. Kto nie złoży reklamacji. Nie odda z powrotem do serwisu, bo uzna, że jednak nie chce się męczyć. Kto będzie chciał mnie rozkręcić. Zajrzeć do środka. Ubrudzić się. Powymieniać zepsute części. Żebym w końcu nie musiała być z kamienia. Żebym mogła się rozpaść. Rozpuścić. Rozlać. Rozkleić. Żeby chciał. Nie zraził się. Strzegł. Zebrał mnie i schował w ramionach. Trzymał. Trzymał tak całą noc. Żebym mogła spokojnie zasnąć. Uspokoić wszystkie rozdygotane części. Rozchwiane fragmenty. Żeby to w końcu ktoś bronił mnie. Żeby to w końcu przy mnie ktoś czuwał. Żebym to w końcu ja mogła zamknąć oczy. Żebym nie musiała nic wiedzieć. Żebym nie musiała stać na baczność. Żebym mogła wyłączyć radar, czujniki i alarmy. Żebym nie musiała się spieszyć. Uciekać. Zrywać się na budzik. Na znak. Na sygnał. Na niepokojący dźwięk. Na wypadek niebezpieczeństwa. Żebym była pewna, że mogę tu być. Że nikt nie liczy mi czasu. Nie daje mi go na kredyt. Nie nalicza sekund płatnych w późniejszym terminie. W ratach. Z odsetkami. Żebym była na stałe. Bez możliwości wypowiedzenia. Zerwania. Odstąpienia. Nie na okres próbny. Nie na trzy miesiące. Nie na rok plus miesiąc gratis. Nie na gorszy dzień. Nie na noc. Nie na dwie. Nie na kolację bez śniadania. Żebym była na co dzień. Nie na telefon. Nie z dostawą do domu. Nie w biegu. Nie na szybko. Bez umów. Bez podpisów. Z chęci. Bo lubi na mnie patrzeć. Bo nikt nie wybucha mu tak w rękach, jak ja. Bo nie chce, żebym bała się życia. Bo nie dopuści do mnie więcej wątpliwości. Nie pozwoli. Obroni. Żebym mogła obudzić się w tym samym miejscu. Żeby nadal był. Żeby trzymał. Żeby było mi ciepło.
Older posts are this way If this message doesn't go away, click anywhere on the page to continue loading posts.
Could not load more posts
Maybe Soup is currently being updated? I'll try again automatically in a few seconds...
Just a second, loading more posts...
You've reached the end.

Don't be the product, buy the product!

Schweinderl